Niedziela [ 6.02.2011, 13:35]
Do jesiennych wyborów czasu wbrew pozorom niewiele. Po głębszym zastanowieniu się doszedłem do wniosku że obojętnie kto wygra przegranym będzie PiS. O narodzie nie wspominam, bowiem ten przegrany dawno.
Mój brak sympatii do PiS nigdy nie był ukrywany, lecz naprawdę sytuacja tej partii nie jest godna pozazdroszczenia.
Rozważmy dwa scenariusze:
1. Jesienne wybory przegrywa PiS stając się ponownie opozycją. Teoretycznie nic się nie zmienia. Praktycznie wiele, bardzo wiele. Odium kolejnej przegranej nasili rozdarcia wewnątrz partyjne, spowoduje okopywanie się na resztkach przyczółków i rozliczanie winowajców. Wzajemne żale i oskarżenia spowodują ujście frustracji do wnętrza partii. Historia ZCHN w tej materii wielce pouczająca.
2. Jesienne wybory wygrywa minimalną przewagą PiS. ( co uważam za dość prawdopodobne)
Początkowa euforia i radość nader szybko będzie się musiała zmierzyć z rzeczywistością gospodarczą przede wszystkim. Pamiętajmy że stan finansów publicznych nie da się naprawić bez radykalnych ograniczeń, a te jak wiadomo zawsze składane są na najliczniejszą część społeczeństwa. W naszym konkretnym przypadku tą najliczniejszą grupą są najubożsi.
Po dość krótkim miesiącu miodowym przyjdzie czas na prozę życia.
Objawi się ona wielce nie przystającymi do obietnic działaniami (zakładam że PiS rzeczywiście chce naprawiać finanse)
Największa obecna bolączka to zagrożenie systemu emerytalnego: nie ma zmiłuj, muszą podnieść składkę i wiek emerytalny. Już ta decyzja wywołać może trzęsienie ziemi, a zważmy to dopiero pierwsza decyzja.
Dziura budżetowa nadal rozwijać się będzie niczym grzyb po deszczu i kolej na następne niemiłe posunięcia. Zastój w płacach budżetówki spowoduje niezadowolenie i dla jej zażegnania albo ustępstwo albo rozwiązania siłowe wobec niezadowolonych. I na nic tu będą tłumaczenia że to wina (prawdziwa) poprzedników bo niezadowoleni będą tu i teraz.
Nie liczyłbym też że opieka zdrowotna wyjdzie z impasu. Brutalna prawda jest taka że nie da się zaspokoić najniezbędniejszych nawet świadczeń dla ludzi z niskim , czy wręcz bez żadnego statusu materialnego. Ludzie zamożniejsi już dawno zauważyli że tylko ich własna zapobiegliwość gwarantuje w miarę niezbędną opiekę medyczną. Zwiększenie odpisu składki zdrowotnej zda się psu na buty, biorąc pod uwagę ilość zatrudnionych i rzeczywiste płace.
Daruję sobie rozpisywanie się o potrzebach doposażenia armi , policji czy innych służb.
Poruszę inny problem który już zaczyna pukać do naszych drzwi. Duża część naszych miast wybudowana w przełomie lat siedemdziesiątych z wielkiej płyty zacznie się najzwyczajniej rozpadać. Jedynym rozwiązaniem jest szybkie, nawet bardzo szybkie rozruszanie budownictwa zarówno indywidualnego jak wielorodzinnych mrówkowców (relatywnie najniższe koszty m2 ).
Znamienitej jak sądzę większości społeczeństwa nie będzie nawet na to stać tym bardziej że tak naprawdę to banki oprocentowaniem kredytów będą decydować o jego dostępności. I nie pomoże tu żadna ustawa, prawie (prawie?!) wszystkie banki są poza zasięgiem polskiej jurysdykcji , choć na terenie Polski działają.
Dogłębnie rzecz biorąc to właśnie systemy bankowe głównie decydują za naszych polityków tworząc własne principia, sprzyjające powiększaniu ich rentowności. Są swoistego rodzaju pompą ssącą skutecznie drenującą finanse publiczne.
Rozwiązaniem jest daleko, bardzo daleko idąca liberalizacja gospodarki. I tu następna pułapka: PiS jest partią dla której liberalizm jest nie do zaakceptowania. Wrośnięta w jej mentalność podejrzliwość i chęć penalizacji zadławi już na starcie jakiekolwiek w tym kierunku idące reformy.
Nie mniej istotnym czynnikiem jak sądzę będzie wypalanie się w działaniach stricte politycznych zdążających do rozliczeń poprzedników. Tu PiS wytraci rzecz najcenniejszą, impet i chęć jakichkolwiek zmian.
Wrzenie w kraju, fale niezadowolenia, podniecanie nastrojów sterowanymi strajkami, czy wreszcie rozpacz połączona z bezsilnością wymuszą upadek rządów PiS i ewentualnego koalicjanta. Mimo wszystko nie sądzę aby Kaczyński zdobył się na siłowe poskromienie niezadowolenia i buntów.
Wtedy scenariusz już raz przebyty: samorozwiązanie sejmu, rozpad rządu i ponowne wybory.
Nie liczyłbym na to że wygra je mniej populistyczne inne ugrupowanie, i żadna pociecha z tego że dzisiejsi głowni gracze odchodzić będą w niebyt polityczny.
Jest jeszcze trzecia, najmniej prawdopodobna możliwość.
Politycy głównych sił dostrzegając degrengoladę i słabość państwa zawierają ciche przymierze, uwłaszczają się na resztkach majątku narodowego działając w myśl zasady po nas choćby potop!
komentarzy
Środa [ 2.02.2011, 8:08]
Nadzwyczajna czujność i sprawność redakcji Pardonu wydaje w końcu owoce. Panoszące się różne klony skutecznie "podwyższają" poziom tego forum .
Ale redakcja czuwa, moje gratulacje!
Edit: notkę wysłaem dokładnie 8:08, niemniej paskudztwa wisiały od godz 4;23 do 8:08 zanim zostały usunięte
komentarzy
Czwartek [20.01.2011, 15:18]
Rząd
Jarosława Kaczyńskiego, urzędująca Rada Ministrów pod kierownictwem
Jarosława Kaczyńskiego powołana przez Prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego i zaprzysiężona 16 listopada 2007 (postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 16 listopada 2007 r. o powołaniu Prezesa Rady Ministrów i postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 16 listopada 2007 r. o powołaniu w skład Rady Ministrów).
Rząd Jarosława Kaczyńskiego jest rządem koalicyjnym Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rozmowy koalicyjne w sprawie jego powołania rozpoczęły się po wyborach parlamentarnych z 21 października 2007.
9 listopada 2007 Prezydent RP
Lech Kaczyński postanowieniem desygnował na Prezesa Rady Ministrów
Jarosława Kaczyńskiego powierzając mu misję sformowania rządu.
Pierwszą poważną sprawą z którą przyszło się zmierzyć premierowi
Jarosławowi Kaczyńskiemu był wypadek lotniczy w którym zginęła elita Sił Powietrznych RP
Katastrofa lotnicza w Mirosławcu katastrofa lotnicza wojskowego samolotu CASA C-295 M numer 019, która wydarzyła się 23 stycznia 2008, o godzinie 19:07, podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku wojskowym 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu.
Samolot CASA C-295M 019 odbywał lot operacyjny na trasie Warszawa-Okęcie Powidz Poznań-Krzesiny Mirosławiec Świdwin Kraków-Balice, w celu zabezpieczenia przewozu oficerów Sił Powietrznych uczestniczących w 50.
Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.
Podczas podchodzenia do lądowania doszło do nieświadomego doprowadzenia przez załogę do nadmiernego przechylenia samolotu, powodującego postępujący spadek siły nośnej, co doprowadziło w końcowej fazie lotu do gwałtownego zniżania z utratą kierunku i zderzenia samolotu z ziemią.
W wyniku uderzenia samolotu w ziemię śmierć na miejscu poniosły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie samolotu 4 członków załogi i 16 pasażerów.
Oczywiście opozycja z PO na czele nie pozostawiła suchej nitki na premierze zarzucając mu nie panowanie nad ministrami i dowództwem wojska którzy dopuścili aby w jednej maszynie przelatywało jednorazowo tyle vipów.
Premier
Jarosław Kaczyński zobowiązał wszystkie podległe służby aby przestrzegano zakazu przewozu w jednym samolocie wielu ważnych osobistości.
Następnym wielkim nieszczęściem dla Prezesa RM była tragedia lotnicza w Smoleńsku. W tedy na pokładzie Prezydenckiego samolotu oprócz Pana Prezydenta była elita sił zbrojnych i parlamentu. Zginęli wszyscy, brat premiera , jego najbliżsi współpracownicy i elita parlamentu oraz najwybitniejsi Polacy.
Nie zrażony nieszczęściem premier niezwłocznie zorganizował Międzynarodową Komisję Do Badań Przyczyn Katastrofy. Nie bacząc na bardzo nieśmiałe uwagi Rosji że Smoleńsk to jej terytorium pan Prezes RM RP dyplomacją popartą awangardą naszych sił obsadził cały teren zdarzenia Żandarmerią Wojskową a liczne grono fachowców zagranicznych rozpoczęło dochodzenie. Rosjanie bez najmniejszego szemrania, onieśmieleni potęgami które widzą jej upadek natychmiast udostępnili wszystko co mieli , a nawet sami dostarczyli wyłącznych winowajców. Rosjan oczywiście.
Wielkie też są osiągnięcia w gospodarce Rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Emeryci i budżetówka dostali znaczące podwyżki świadczeń. Wat obniżono o 1% a podatek PIT ustalono na liniowy w wysokości 18% z kwotą wolną od podatku w wysokości 25 tys złotych. Zniesiono limity usług medycznych, zapewniono pełne dotowanie sprzętu medycznego oraz rehabilitacyjnego dla chorych i inwalidów.
Staraniem Premiera J
arsoława Kaczyńskiego ustalono żę kredyt hipoteczny będzie ustalony na 0,01% w skali roku co znacząco przyczyniło się do rozwoju budownictwa.
Itd., itp
I pomyśleć że raj mogliśmy mieć tutaj , na ziemi w środkowej Europie, tylko premiera wybraliśmy nie tego co trzeba!
komentarzy
Piątek [24.12.2010, 16:37]

Przyjaciele.
Szanowna Redakcjo i Wy współużytkownicy portalu.
Wszystkim Wam skladam życzenia wszystkiego co najlepsze, życzę uśmiechu i radości dla was i osób Wam najbliższych.
Pozwolicie że na stoliku obok choinki położyłem opłatek którym chcę choć wirtualnie się z Wami przełamać. Po tych kilku latach bytności na tym portalu mimo dzielących nas poglądów staliście mi się na swój sposób bliscy.
Dla mnie, katolika ten dzień jest szczególnie uroczysty, dlatego dla tych którze te słowa zechcą przyjąć mówię: Szczęść Wam Boże.
Wszystkim zaś razem aby Wasze świąteczne starania sprawiły radość najbliższym.
"Złośliwiec"
komentarzy
Niedziela [19.12.2010, 13:38]


Co to się porobiło , wszyscy skaczą sobie do gardeł, walczą , pomsty szukając.
Ignorowanie przeciwnika to pierwszy stopień do przegranej batali, ingorowanie zaś podstawowych zasad bezpieczeństwa to SAMOBÓJSTWO!
Dzik to poczciwy żołędzio i kartoflożerca. nie gardzący okazyjnie spożywaną padlinką, tudzież warzywkami podkradanymi z pól. Wielbiciel kolb kukurydzianych.
Schodzi człowiekowi z drogi bo inaczej kończy wkiełbasie bądź ragout.
Do czasu!
Ja sam nie poluję , nie jestem też przeciwny łowiectwu.
Podstawowa jednak zasada bezpieczeństwa to poszukiwanie postrzelonej zwierzyny przy pomocy psa.
Wniosek z tego: jeśli coś spartoliłeś to skorzystaj z pomocy przyjaciół którzy się na tym znają, choćby to był pies!
Jeszcze jedno: do szału doprowadzają mnie myśliwi którzy strzelają nie będąc pewnymi jego pełnej skuteczności.
komentarzy
Wtorek [14.12.2010, 17:56]
Nie kłam!
Nie należy kłamać bo to brzydko!
Lepiej dać się za jaja złapać niż na kłamstwie.
Te i wiele innych powiedzeń ukazują jak większość ludzi ma dla kłamczuchów. Kłamią prawie wszyscy ludzie w mniejszym lub większym stopniu, kłamią nieudolnie, kłamią w sposó wyrafinowany.
Niektórzy jak nasz rząd ukochany nawet specjalnie się z tym nie kryją.
Jest wszakże jeszcze jedno kłamstwo, obrzydliwe bo służące podbudowaniu swojego ego.
A starzy ludzie powiadali:"Kłamstwo ma krótkie nogi"
Co się i sprawdziło!
komentarzy
Niedziela [ 7.11.2010, 20:12]
Do najspokojniejszych dzisiejsza niedziela na Pardonie nie należy. Dla rozładowania emocji i wyluzowania podrzucam Wam obrazek.
Wasze zadanie to przypisać do postaci użytkowników Pardonu.
Miłej zabawy!

komentarzy
Sobota [23.10.2010, 8:33]
Zapadła nieodwołalna decyzja
Dziś będę tłukł p i s!
Decyzja nieodwołana i ostateczna. Tłuczek już przygotowany. Obiecuję że używał go będę do granic wytrzymałości, metodycznie nie żałując sił i starania. Będę się starał aby nic nie zostało w jednym kawałku, z główek to tylko miazga zostanie, nawet jednego ząbka w całości nie znajdziecie
P i s jest tylko wtedy dobre gdy należycie utłuczone.
Po tym wysiłku zasiądę do uczciwie przyrządzonego obiadku!
1 kilo pyrów, 3 główki cebuli, ząbek czosnku, 30 deka wędzonego boczku.
Pyry ugotować, lekko przestudzić. Boczek rozciąć na część chudą i tłustszą, pokroić w kostkę. Z części tłustszej i cebuli zrobić zasmażkę. Postępować według powyższego przepisu.
Chudsżą część boczku przesmażyć i dodać po tłuczeniu, wymieszać.
Poznańskie pyry i skwarki zajadamy z duszonymi żeberkami ewentualnie mielony. Do tego marynowane grzybki.

PS:
drzwi otwieramy, po co mają wyłamywać?
komentarzy
Środa [20.10.2010, 20:23]
na początek link:
Pytanie brzmi: czy znowu coś zginie czy też zostanie zwrócone?
komentarzy
Sobota [16.10.2010, 21:15]
wybaczcie że wrzucam dziś już drugi tekst. Ale to wydarzenie które Wam pragnę przedstawić powinno przejść do annałów głupoty.
Adwokaci nie powinni mieć problemów z udowodnieniem sądowi że ich klienci to kompletni idioci.
Ja się w kązdym bądź razie uśmiałem!
komentarzy
Mój brak sympatii do PiS nigdy nie był ukrywany, lecz naprawdę sytuacja tej partii nie jest godna pozazdroszczenia.
Rozważmy dwa scenariusze:
1. Jesienne wybory przegrywa PiS stając się ponownie opozycją. Teoretycznie nic się nie zmienia. Praktycznie wiele, bardzo wiele. Odium kolejnej przegranej nasili rozdarcia wewnątrz partyjne, spowoduje okopywanie się na resztkach przyczółków i rozliczanie winowajców. Wzajemne żale i oskarżenia spowodują ujście frustracji do wnętrza partii. Historia ZCHN w tej materii wielce pouczająca.
2. Jesienne wybory wygrywa minimalną przewagą PiS. ( co uważam za dość prawdopodobne)
Początkowa euforia i radość nader szybko będzie się musiała zmierzyć z rzeczywistością gospodarczą przede wszystkim. Pamiętajmy że stan finansów publicznych nie da się naprawić bez radykalnych ograniczeń, a te jak wiadomo zawsze składane są na najliczniejszą część społeczeństwa. W naszym konkretnym przypadku tą najliczniejszą grupą są najubożsi.
Po dość krótkim miesiącu miodowym przyjdzie czas na prozę życia.
Objawi się ona wielce nie przystającymi do obietnic działaniami (zakładam że PiS rzeczywiście chce naprawiać finanse)
Największa obecna bolączka to zagrożenie systemu emerytalnego: nie ma zmiłuj, muszą podnieść składkę i wiek emerytalny. Już ta decyzja wywołać może trzęsienie ziemi, a zważmy to dopiero pierwsza decyzja.
Dziura budżetowa nadal rozwijać się będzie niczym grzyb po deszczu i kolej na następne niemiłe posunięcia. Zastój w płacach budżetówki spowoduje niezadowolenie i dla jej zażegnania albo ustępstwo albo rozwiązania siłowe wobec niezadowolonych. I na nic tu będą tłumaczenia że to wina (prawdziwa) poprzedników bo niezadowoleni będą tu i teraz.
Nie liczyłbym też że opieka zdrowotna wyjdzie z impasu. Brutalna prawda jest taka że nie da się zaspokoić najniezbędniejszych nawet świadczeń dla ludzi z niskim , czy wręcz bez żadnego statusu materialnego. Ludzie zamożniejsi już dawno zauważyli że tylko ich własna zapobiegliwość gwarantuje w miarę niezbędną opiekę medyczną. Zwiększenie odpisu składki zdrowotnej zda się psu na buty, biorąc pod uwagę ilość zatrudnionych i rzeczywiste płace.
Daruję sobie rozpisywanie się o potrzebach doposażenia armi , policji czy innych służb.
Poruszę inny problem który już zaczyna pukać do naszych drzwi. Duża część naszych miast wybudowana w przełomie lat siedemdziesiątych z wielkiej płyty zacznie się najzwyczajniej rozpadać. Jedynym rozwiązaniem jest szybkie, nawet bardzo szybkie rozruszanie budownictwa zarówno indywidualnego jak wielorodzinnych mrówkowców (relatywnie najniższe koszty m2 ).
Znamienitej jak sądzę większości społeczeństwa nie będzie nawet na to stać tym bardziej że tak naprawdę to banki oprocentowaniem kredytów będą decydować o jego dostępności. I nie pomoże tu żadna ustawa, prawie (prawie?!) wszystkie banki są poza zasięgiem polskiej jurysdykcji , choć na terenie Polski działają.
Dogłębnie rzecz biorąc to właśnie systemy bankowe głównie decydują za naszych polityków tworząc własne principia, sprzyjające powiększaniu ich rentowności. Są swoistego rodzaju pompą ssącą skutecznie drenującą finanse publiczne.
Rozwiązaniem jest daleko, bardzo daleko idąca liberalizacja gospodarki. I tu następna pułapka: PiS jest partią dla której liberalizm jest nie do zaakceptowania. Wrośnięta w jej mentalność podejrzliwość i chęć penalizacji zadławi już na starcie jakiekolwiek w tym kierunku idące reformy.
Nie mniej istotnym czynnikiem jak sądzę będzie wypalanie się w działaniach stricte politycznych zdążających do rozliczeń poprzedników. Tu PiS wytraci rzecz najcenniejszą, impet i chęć jakichkolwiek zmian.
Wrzenie w kraju, fale niezadowolenia, podniecanie nastrojów sterowanymi strajkami, czy wreszcie rozpacz połączona z bezsilnością wymuszą upadek rządów PiS i ewentualnego koalicjanta. Mimo wszystko nie sądzę aby Kaczyński zdobył się na siłowe poskromienie niezadowolenia i buntów.
Wtedy scenariusz już raz przebyty: samorozwiązanie sejmu, rozpad rządu i ponowne wybory.
Nie liczyłbym na to że wygra je mniej populistyczne inne ugrupowanie, i żadna pociecha z tego że dzisiejsi głowni gracze odchodzić będą w niebyt polityczny.
Jest jeszcze trzecia, najmniej prawdopodobna możliwość.
Politycy głównych sił dostrzegając degrengoladę i słabość państwa zawierają ciche przymierze, uwłaszczają się na resztkach majątku narodowego działając w myśl zasady po nas choćby potop!