Zezwierzęcenie
Dzisiaj znalazłem w lesie pod miastem worek w którym było "coś" żywego. Worek był mokry bowiem stworzenie w które w nim było było spocone , uślinione i zapewne przywiezione w ciasnym bagażniku.
Pierwsze zdjęcie:
widzicie to co opisuję, w chwilę po roziązaniu worka
po kilku minutach psina zaczeła się beztrosko bawić workiem w którym była uwięziona
Póki co , zabrałem do siebie i teraz z moimi psiakami hasają po podwórku.
W poniedziałek postaram się mu znaleźć dom w którym znajdzie swoje miejsce.
Swoją drogą gdybym dorwał tego "specjalistę od worka" to założył bym mu ten wór na łeb i porządnie przezeń zdzielił!
Edit: chwilę po umieszczeniu tej notki odebrałem telefon od jedej z moich znajomych. dowiedziała się od wspólnych znajomych o "znalezisku " i zaofiarowała się go przygarnąć. Jak znam tą osobę to psiak będzie miał jak u Pana Boga za piecem.

Pozdrawiam
A psiak był mokry, co widać na pierwszym zdjjęciu.
Choć sciemniasz chłopie, to jednak sam zamiar obrony zwierzęcia (zwierząt) jest dobry.
Dlatego dzisiaj ci odpuszcze.
To co mnie nakłoniło do sporządzenia tej notki to fakt że jesienią znalazłem w tym samym miejscu zakatowanego psa zawiniętego w prześcieradło. Pies był zakatowany najprawdopodobniej kantem szpadla.Sprawcy(ów) tego bestialstwa nie wykryto.
Osobnicy humanoidalni, bo nie ludzie, katują zwierzęta dla zabawy , ot tak żeby sie pośmiać.
To nie ludzie , to zwyczajne robale na dwóch nogach.